Bajki tysiąca i jednej nocy dla katolików, czyli o konieczności powrotu do tradycyjnych przekładów Pisma Świętego i lekcjonarzy mszalnych.

Pewne wydarzenia w życia są dziwnie zbieżne ze Słowem Bożym, które zgodnie ze swoją wolą Opatrzność podaje ludziom za pomocą Kościoła Świętego. W czasie Liturgii Mszy Świętej w szczególności. Dusze ludzkie są prowadzone, uczone wiary. Zdarza się bardzo często, że czytania mszalne odpowiadają dokładnie życiu człowieka, jakimś szczególnym etapom, i kiedy wsłuchujemy się w to święte Słowo Boże w Liturgii, jesteśmy niemal przerażeni i poruszeni trafnością, z jaką Słowo Boże określa, komentuje i rozjaśnia sytuacje, które dzieją się w naszym życiu. Bieżące i bardzo osobiste. Tak jest i dziś.

Uświadamiamy sobie także, jak ważne jest to, żeby Słowo Boże było przytaczane w Liturgii Świętej, tak jak zawsze rozumiał je Kościół, interpretowane zawsze tak, jak je podawała Tradycja Święta i jak je komentowali i wyjaśniali Ojcowie Kościoła. Dobrowolność i dowolność, fałszywe tłumaczenie Pisma Świętego niszczy Boże Słowo, sprowadza na manowce albo zaciemnia, czyni Słowo Boże niezrozumiałym i bezowocnym. Przez fałszywe i dowolne tłumaczenie Słowa Bożego, które jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca (Hbr 4,12) czyni się je bezsensownym bełkotem lub wręcz zaprzeczeniem tego, jak było ono rozumiane przez Kościół i przez całe dzieje Objawienia w historii ludzkości.

Niejednokrotnie pisaliśmy o ważności Liturgii Tradycyjnej właśnie dlatego, że zachowuje ona tradycyjne znaczenie Pisma Świętego, znaczenie dogmatów, ale i znaczenie pojedynczych słów. Czyni to pod warunkiem, że do Mszy Świętej Tradycyjnej nie używa się zmienionych i pokręconych lekcjonarzy. Wartość Mszy Świętej w Tradycyjnym Rycie Rzymskim to wartość zachowanej Wiary, wartość zachowanego znaczenia słów, znaczenia całego Pisma Świętego i znaczenia dogmatów, które prawdziwie można odczytywać jedynie w świetle Tradycji Kościoła. Znaczenie, które zachowuje ryt i forma Tradycyjnej Liturgii Rzymskiej jest tym, co mierzi wszelkich reformatorów, co znienawidzili i z czym walczą. Tego nie mogą przyznać, więc wymyślają sztywność, skostniałość i bluźnią Duchowi Świętemu, bo nazywają Jego działaniem odrzucenie tego wszystkiego, co On, zgodnie z obietnicą Chrystusa, Kościół przez wieki nauczył i objaśnił.

Chrystus powiedział:

Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (J 14,26). Tradycja Święta właśnie tym jest. Franciszek zaś nienawidzi, jak mu się przypomina, co Chrystus powiedział. Chrystus i Duch Święty ustami Ojców Kościoła powiedział:

Hic est enim Calix Sánguinis mei, novi et ætérni Testaménti, mystérium fídei: qui pro vobis et pro multis effundétur in remissiónem peccatórum

czyli

To jest bowiem Kielich Krwi Mojej, nowego i wiecznego przymierza, tajemnica Wiary, która będzie wylana za was i za wielu na odpuszczenie grzechów.

A Franciszek sobie powie: za was i za wszystkich.

Co pozostanie wówczas ze Słowa, które jest żywe i skuteczne, bo Boskie. Jeśli je Franciszek pozmienia, to nadal będzie skuteczne?

Słowo Franciszka ma się równać Bożemu? A figurka Paczamamy równa się Krzyżowi?

On bluźni Bogu, nazywając powiewem Ducha Świętego wszelkie fałszowanie słów Chrystusa i wykręcanie nauki Ojców Kościoła. Bluźni, kiedy działaniem Ducha Świętego nazywa niszczenie Tradycyjnego rozumienia dogmatów, Pisma Świętego, i tradycyjnych rytów sakramentów, które przecież ukształtował Duch Święty w Tradycji Kościoła. Kłamstwo i bluźnierstwo można budować, opierając się na błędach w interpretacji Pisma Świętego. Kłamstwo może być także wynikiem brutalnego, bezczelnego zmieniania sensu słów pism natchnionych i dzisiejsze (21.08.2022) czytania na Mszy Tradycyjnej są tego przykładem.

Jeśli kapłani posługują się stronką:

https://divinumofficium.com/cgi-bin/missa/missa.pl

w dzisiejszym dniu ich intelekt nadzieje się na takie zafałszowanie i na nim zawiśnie. Nie da się bowiem tego wytłumaczyć inaczej jak łzawym i ckliwym rozczulaniem się nad „odrzuceniem” i „samotnością”, co Franciszek bardzo lubi. Bowiem tłumaczenie w języku polskim bazuje na nietradycyjnym rozumieniu tekstów liturgicznych, które w tradycyjnym Mszale nie funkcjonowało. Nie jest bez znaczenia, z jakiego przekładu się korzysta. To nie jest to samo, czy się zerżnie tekst czytań z „Tysiąclatki”, czy sięgnięcie do tradycyjnych tłumaczeń Biblii, jakimi posługiwali się poprzednicy naszych dzisiejszych kapłanów, ale i Ojcowie Kościoła.

Znowu kłania się nieznajomość łaciny u kapłanów, którą należy szybko uzupełniać, by nie dać się okłamywać. Bo i w Tradycji Świętej można zatracić sens słów Chrystusa, kiedy się bazuje na przekładach tysiąca i jednej nocy, zamiast sięgać do katolickich tradycyjnych przekładów.

Spójrzmy więc na łaciński tekst:

Introitus
Ps 67:6-7; 67:36
Deus in loco sancto suo: Deus qui inhabitáre facit unánimes in domo: ipse dabit virtútem et fortitúdinem plebi suæ.

Jest to na podanej powyżej stronce przetłumaczone:

Bóg w mieszkaniu swoim świętym. Ten Bóg wprowadza samotnych do domu. On lud swój potęgą i siłą obdarza.

Sięgnęliśmy do przekładu tysiąca i jednej nocy. Czytamy:

Jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg przygotowuje dom dla opuszczonych,
On sam swojemu ludowi daje potęgę i siłę.

Wrzuciliśmy tekst w Tłumacza Google, który wyjaśnił nam w ten sposób:

Bóg w swoim świętym miejscu:
Bóg, który sprawia, że ​​mieszka w domu jednego umysłu:
On sam da siłę i męstwo swojemu ludowi.

Sięgnęliśmy po przekład tekstu Wulgaty w tłumaczeniu Jakuba Wujka. Fragment ten tłumaczy on tak:

Bóg na miejscu swym świętym,
Bóg, który czyni, że mieszkają jednych obyczajów w domu.
Ten da moc i siłę ludowi swemu.

Jakże to? To nie ma znaczenia, czy w domu Pana mieszkają samotni, czy jednego umysłu i ducha?
Czy czytanie, że ktoś jest „opuszczony”, „samotny”, to nie coś zupełnie innego, niż „jednego ducha”, „jednej myśli”?
Jest to coś zupełnie innego. Jest to kardynalna zmiana. Niebagatelna. Nie jest to bez znaczenia, czy do Domu Pana wchodzą samotni, opuszczeni, czy jednego ducha, jednej wiary i jednomyślni w wyznawaniu Chrystusa. Tym bardziej to ważne, kiedy o jedności w wierze nie mówi się wcale a propaganda różnych odmian „samotności”, „odrzucenia”, „wykluczenia” stała się w Kościele poprawnością polityczną.
Można być sodomitą z nowotworem pracowicie wyhodowanym na własnych grzechach, ale „opuszczenie” przez partnera, bo już się do niczego nie nadaje, kwalifikuje go do „domu Pana”? Tak po prostu?
Mimo że gdyby mógł, grzeszyłby nadal i wcale nie zamierza się nawracać?

Można być aborterką, która pozabijała w łonie własne dzieci i nie ma nikogo na starość, która zmarnowała życie na rozpustę, i dlatego jest samotna. I to wystarcza, żeby „wejść do domu Pana”? No, na podstawie tłumaczeń tysiąca i jednej nocy oczywiście, że tak.

Jakie piękne byłyby homilie, gdyby bazowały na źródlanych tekstach tradycyjnych lekcjonarzy, gdyby były skonfrontowane z tradycyjnymi przekładami Biblii, komentowanymi przez Ojców Kościoła, którzy tłumaczyli wiernie i po katolicku strofy Pisma Świętego. Dlaczego ludzie Kościoła czynią to Oblubienicy Chrystusa? Komu zależy, żeby tak zaciemniać i wykręcać rozumienie słów Pisma Świętego?

Jakże piękne byłoby, gdyby kapłani umieli tłumaczyć ludziom sens Pisma Świętego według wykładni Ojców Kościoła, a przynajmniej znali łacinę na tyle, żeby zauważyć błąd lub kłamstwo i nie dać nauki Kościoła, powykrzywianej przez partaczy, spuścić w toalecie ścieku wszystkich herezji. Jak bowiem można jedność ducha i wiary zamienić na odrzucenie i samotność, tego nawet modernista nie umie wytłumaczyć. Pewnie nawet tłumacze księgi tysiąca i jednego błędu nie są w stanie wytłumaczyć.

Co zostaje z Pisma Świętego i czystości nauki Ojców, kiedy się tak wykręca znaczenie natchnionych tekstów liturgicznych i Pisma Świętego, w którym są zawarte Słowa Boga?

Ano pozostają bajki tysiąca i jednej nocy.

Podręcznik do nauki łaciny, dla kapłanów, szczególnie jako ratunek i klucz do znaczenia słów Pisma Świętego i tekstów Liturgii Świętej Tradycji! – można nabyć TU.

11 myśli na temat “Bajki tysiąca i jednej nocy dla katolików, czyli o konieczności powrotu do tradycyjnych przekładów Pisma Świętego i lekcjonarzy mszalnych.

Dodaj własny

  1. Dowiedziałem się z niepewnego źródła, że wasz podręcznik został ofuknięty przez Bractwo za to, że nie został skonsultowany z Bractwem. Następnie za to, że nie został przetłumaczony z niemieckiego, i za to, że nie napisali go leniwi profesorowie, którzy nie umieli wziąć tego „miliona” za napisanie podręcznika, aby go przeżreć i roztrwonić. Komu zależy na Świętej Tradycji i na Polakach ten pisze i wydaje podręczniki do łaciny kościelnej. Ile podręczników do łaciny kościelnej dla Polaków wydało Bractwo? Ile?

    Jesteśmy traktowani protekcjonalnie, jak Murzyniątka w Gabonie. A przecież jesteśmy Narodem mającym tysiąc lat liturgicznej tradycji łacińskiej. To my byliśmy nazywani przez Wschód łacinnikami.

    Polubienie

  2. Że co? Profesor im nie odpowiada?
    To jak używam młotka do roboty, to muszę przeprowadzić skrupulatną analizę, czy młotek nie był kupiony u marksisty, czy nie projektował go konstruktor spoza Bractwa?
    Bzdety kompletne. Tak się mądrzą lesery i nieroby, które przez lata autoryzują się na czyjejś pracy a sami niewiele robią.
    Czy pedofilia w wykonaniu księży Bractwa jest tradycyjna? Podręcznik dla Tradycji, napisany przez nietradycyjnego profesora jest nietradycyjny?

    Podręcznik napisany przez specjalistę zgodnie z potrzebami Tradycji, przez pracowitego i kompetentnego profesora, który odwalił kawał dobrej roboty, choć poglądy ma takie czy owakie, nie będzie popularny w Bractwie. Dlaczego?
    Bo oni nie potrafią do swoich celów wykonywać godziwej pracy niegodziwym narzędziem, jak nakazuje Pismo Święte. Niegodziwą mamoną, ludźmi nawet im przeciwnymi pracować dla podniesienia Tradycji Świętej, to jest coś. W sekciarskiej cieśni duszy jest to niepojęte i gorszące.
    Ich akwarium, niech sobie wąchają nawzajem własne produkty, nikt im tego nie broni. Maseczki na mózg już dawno przerobili, by być sterylni w kulcie i poglądzie.

    Polubienie

  3. To zabawmy się w dokładne tłumaczenie, z rozbiorem gramatycznym:
    „Deus in loco sancto suo: Deus qui inhabitáre facit unánimes in domo: ipse dabit virtútem et fortitúdinem plebi suæ”.
    Deus – Nom. sing., czyli podmiot – Bóg
    In loco sancto suo – in w połączeniu z Ablativus miejsca sing. (ubi? – gdzie? Ablativus).
    Tak więc zdanie wprowadzające, dosłownie: „Bóg w miejscu świętym Swoim:”.
    Teraz zdanie dopełnieniowe.
    Deus- Nomninativus singularism czyli podmiot – Bóg {co czyni? – szukamy orzeczenia]:
    facit – Indicativus Praesentis activi, III osoba liczby pojedynczej – CZYNI, SPRAWIA
    inhabitare – bezokolicznik praesentis activi, ale uwaga, może to też być Gerundium (rzeczownik odczasownikowy) w Nominativie singularis (gerundium posiada tylko singularis) – MIESZKAĆ, albo Gerundium – MIESZKANIE, MIESZKANIEC.
    unanimes – Accustaivus pluralis III deklinacji na rodz. męski/żeński od unanimis, -is – [kogo? co? widzę] JEDNOMYSLNYCH.
    In domo – Ablativus miejsca singularis – W DOMU.
    Kolejne zdanie dopełnieniowe:
    Szukamy podmiotu – IPSE – Nominativus singularis – TEN SAM, SAM [co zrobi?]
    dabit – Indicativus Futuri I actgivi, III osoba singularis – DA [co da?]:
    virtútem et fortitúdinem – Accusativus singularis, dopełnienie bliższe – CNOTĘ/ODWAGĘ/MĘSTWO i ODWAGĘ/MĘSTWO/SIŁĘ [komu da?]
    plebi – Dativus singularis (zwany Dativus korzyści), III deklinacja na rodzaj żeński, od plebs, plebis – LUDOWI [jakiemu ludowi?]
    suae – Dativus singularis (zwany Dativus korzyści), III deklinacja na rodzaj żeński, ponieważ musi zachodzić związek zgody z plebs (rodzaj żeński) – SWOJEMU [dosłownie: SWOJEJ].
    Teraz wszystko razem:
    „Bóg w miejscu świętym Swoim: Bóg czyni mieszkanie/mieszkać jednomyślnych w domu: On sam/Ten sam da męstwo i siłę ludowi swojemu”.
    Tak by to wyglądało z „surówki gramatycznej”. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

      1. może to będzie ważne – telematyczny kurs łaciny kościelnej z możliwością certyfikatu C1 znajomości języka łacińskiego: Kurs łaciny kościelnej z możliwością certyfikatu C1 | Akademia telematyczna edukacji ustawicznej

        | | | | Kurs łaciny kościelnej z możliwością certyfikatu C1 | Akademia te…

        |

        |

        |

        Polubienie

      1. Dziękuję. Polecam się na przyszłość. Jeno obawiam się, czy w ogóle znam łacinę, gdyż filologię klasyczną (dydaktyka języka łacińskiego) kończyłem na Uniwersytecie Rzymskim „Tor Vergata”. A wiadomo, że najlepsza łacina jest w Berlinie, Warszawie i Lublinie. Toż przecież z tychże miejsc język łaciński przybył na Półwysep Apeniński i do Rzymu. Jeśli fakty historyczne przeczą założeniom ideologicznym, to tym gorzej dla faktów. Prawda? 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  4. A tak na marginesie…A dlaczego miałem niby się konsultować z Bractwem św. Piusa X? Kim oni są? Jakąś radą naukową Republiki Włoskiej? Jaka była podstawa prawna ich oczekiwań? To niech mi odbiorą moje stopnie i tytuły naukowe oraz „dziabną” po premii z tej pensji, która mi wypłacają… Parturiunt montes, ridiculus mus nascitur.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Website Built with WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: