Homoseksualizm i sodomia: zastosowanie i sposoby użycia w Kościele.

Zadaliśmy sobie pytanie, dlaczego biskupi i kardynałowie nie bronią Wiary? Na naszym polskim podwórku odpowiedzieliśmy sobie, ale co z Kościołem powszechnym? Czyżby w całym Kościele zabrakło prawdziwych obrońców katolickiej doktryny, a jeśli się odzywają, to robią to wyrywkowo i nieskutecznie? Ano dlatego, że zmiana sposobu myślenia o Wierze katolickiej została na ostatnim soborze tak przedefiniowana, zaciemniona dwuznacznością, że wyeliminowano rozsądek, rozum i logikę. Gdyby używano rozumu i zasad logiki od początku, zarządzenia soborowe nie miałyby niejednokrotnie możliwości być zatwierdzone. Jednak siłami jakiejś soborowej ale dobrze zorganizowanej mniejszości, zostały uznane i podpisane. Reszta soborowych ojców, by nie gorszyć maluczkich, zrzuciła wszystko na „działanie Ducha Świętego”, tak jak demoniczne i psychiczne aberracje charyzmatyzm zielonoświątkowy w Kościele także zrzuca na Ducha Świętego. Bardzo łatwo każdą aberrację, przy skrępowaniu rozumu kłamstwem, przy zarządzeniach, które rozum amputują, wbrew naturze tego danego człowiekowi przez Boga narzędzia, usprawiedliwiać tok rozkładu „działaniem Ducha Świętego”. To wygodne. Duch Święty tak chce, więc nic nie da się z tym zrobić. I można pozostać w lenistwie.

Zbyt wiele źli i przewrotni ludzie, zrzucają na barki Trzeciej Osoby Boskiej, by uprawomocnić swoje niegodziwe dzieła. Jak może Duch Święty zaprzeczać rozumowi i porządkowi, którego sam jest Stworzycielem? Jeśli mówił Kościołowi, że jest jeden Bóg, i że ”bogowie pogan to demony”, jakże po soborze mógł nakazać szukać prawdy w religiach odstępczych albo wręcz pogańskich?

Skoro Chrystus przyszedł dać Ewangelię i pełnię prawdy zakładając Kościół, to jakże może ktoś nakazać uznanie dla idei, że może się zbawić ktoś poza Kościołem, w religiach pogańskich idąc tylko za głosem sumienia i wypełniając swoje obowiązki? Do tak pojętego zbawienia nie był potrzebny ani Chrystus ani Kościół, ani sakramenty…

Ano właśnie. Zaplanowano odejście od Boga w Kościele i to się dokonało. Zmieniono język sakralny na plebejski, zwykły, odarto tym Kościół z tajemnicy i zdeptano Sacrum. Odarto Ciało Kościoła z zasłon, jakie zabezpieczały Jego niewinną czystość. Tak samo zrobiono z liturgią. Odarto kapłaństwo z godności Chrystusa, zwrócono twarzą do ludzi. Odtąd kapłan nie może czuć się sługą ołtarza. Setki, a coraz częściej wiele mniej oczu, wydziobuje z jego twarzy każde drgnienie myśli i uczucia. Oderwano go od Chrystusowego Krzyża i wydano ludziom na pokaz. I albo stanie się tępym aktorem i urzędnikiem, czyniącym teatralne gesty pod publiczkę, albo stanie się niechlujem, nie mogąc wejść z rolę aktora a po męsku nie chcąc wydawać na żer tłumu własnego przeżycia i dotknięcia Boga.

Tego się nie wystawia na widok tłumów.

Więc i kapłana obdarto z jego majestatu, z jego tajemnicy kapłańskiego uczestnictwa w Ofierze Chrystusa. Cóż dziwnego, że coraz częściej księża zamieniają się w zabawiających publiczność pomiędzy aktami spektaklu? Wszak o to chodziło tym, którzy wstawili mu stół i kazali stać tyłem do Tabernakulum, na widoku wpatrzonych w mężczyznę na wysokościach, pobożnych i rozmodlonych, czuwających czy aby na pewno ksiądz to docenia, pobożnych pań.

Pozbawiło to kapłana świadomości służby Bogu i odpowiedzialności za lud, ofiarnika, który staje pierwszy przed Bogiem a za plecami ma tych, którzy są mu powierzeni. Stał się często tępym pyszałkiem, którego zadowala psychodrama spektaklu, w którym ukazuje swoje atrybuty na oczach oceniającego go tłumu. A gdzie w tym wszystkim Pan Jezus? Ano ubogaca akcję liturgiczną jako wcale nie najważniejszy gadżet.

Odebrano więc Kościołowi tajemnicę, odebrano Kościołowi rozum nieskrępowany dyscypliną wobec kłamstw, półprawd. Odebrano kapłanowi i Mszy Świętej – Ofiarę.

Pozostawiono zadowolenie ludzi, spektakl liturgiczny. I może dlatego, opustoszałe wnętrze liturgii zrodziło opustoszałe figury kapłańskie, bez rozumu, bez wiary, bez szacunku dla tajemnic, które odarto z ich zasłon… bez szacunku dla Najświętszego Sakramentu.

Skoro bufonada była najważniejsza, to łatwo było prostować ludziom kolana, po bufońsku ogłaszać z ambon, że od dzisiaj już nie klękamy, przewracać wnętrza kościelne i usuwać tabernakula, żeby bufonady nic nadprzyrodzonego nie śmiało zakłócić.

I tak konsekwentnie organizuje się dyskoteki charyzmatyczne w kościołach, a ksiądz też człowiek, jeszcze nadęty pychą, swoje potrzeby ma…

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.

Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.

 

por Rz 1,18-32

Prześledźmy proszę ten fragment. Proszę czytać uważnie. Nałożono prawdzie pęta na najwyższych stanowiskach kościelnych, skrępowano na przykład dokumentem Nostra aetate głos prawdy i Kościół to przyjął, z niewielkimi wyjątkami.

Hierarchia złożyła to na działanie Ducha Świętego i zaczęła tak nauczać, pozbawiając ludzi Kościoła możliwości używania rozumu i odniesienia do natury, do faktu istnienia dobra i zła, jako jednoznacznych przeciwieństw. Nie było odtąd już prawdy i fałszu, dobra i zła, dobrej religii i religii demonów. Kazano ludziom zrezygnować z rozumu a tych, którzy byli oporni, prześladowano.

Fragment ten mówi dalej, że za pomocą samego przyrodzonego rozumu można było dojść do prawdy o dziełach Bożych i poznać Jego samego – i ten rozum został skrępowany, uznany za niepotrzebny, podporządkowano go kłamstwu i kompromisowi ze złem, czyli kazano mu ogłupieć.

Skoro Bóg i Jego prawda przestała być królująca, miejsce Boga zajęły widzimisię poszczególnych episkopatów, kardynałów, biskupów i proboszczów, nie było już obiektywnej prawdy, której wszyscy musieli podlegać, na miarę własnej odpowiedzialności i urzędu. Nie było już złotej klamry obiektywnej prawdy dla regulacji wszelkich relacji w Kościele.

Miejsce Boga zajęły automatycznie układziki koleżeńskie, względy towarzyskie, interesy diecezjalne i kurialne, władza zamiast być pochodzącą od Boga, zamiast być miejscem przekazywania Wiary, stała się środkiem ucisku i organizowania mas. Czy nie widzimy owoców tego w stadionowych spędach połączonych z profanowaniem Ciała Pańskiego?

Brnąc w posoborową ideę ekumenizmu, w której z Watykanu głoszono, że mamy „wspólnego Boga” z islamem, z judaizmem (jakby Synagodze, gdy Go odrzuciła, nie powiedział Pan Jezus, że diabła mają za ojca). Czyli Kościół, zamiast jednego Boga postawił sobie bożki innych wiar, idee ludzkie, bożki ludzkiej solidarności, pokoju z błędem, jednoczenia się z ciemnością. Przysłaniali ludzie Kościoła świecznik Chrystusa, aby nie raził Jego przeciwników, zamiast oświetlać im drogę zbawienia.

Więc hierarchia „prawdę Bożą zamieniła w kłamstwo” a co potem, to przecież List do Rzymian, natchniony Duchem Świętym, tym samym, którym się usprawiedliwia kłamstwa posoborowego odejścia od Prawdy Chrystusa, mówi…

Nie możemy oczekiwać, że zaparcie się natury rozumu nie zaowocuje załamaniem się wszelkiego porządku, także w naturze cielesnej. O tym mówi ten fragment Pisma Świętego. Wynaturzenie tego, co człowieka do Boga upodabnia, niesie za sobą wynaturzenie tego, co jest naturalne w porządku ciała i stąd plaga sodomii w najwyższych kręgach hierarchii kościelnej nie powinna w świetle Pisma Świętego dziwić.

Więc gorszenie się nic nie pomoże. Nie pomogą same dyscyplinarne działania. Może pomóc tylko to, co spowodowało kryzys: powrót rozumu do swojej natury, czyli nieskrępowanego rozeznawania dobra i zła, oddzielania kłamstwa od prawdy a wtedy, porządkując rzeczywistość w świetle jasno widocznej Bożej prawdy, Kościół będzie się oczyszczał i na niższych poziomach: zwyrodniałej władzy, zwyrodniałej liturgii, zwyrodniałej moralności, zwyrodniałych popędów …

Z powrotem do naturalnego porządku tego, co nas do Boga upodabnia, czyli rozumu, nastąpi stopniowe porządkowanie hierarchii, urzędów i stosunków ludzkich w Kościele. Pójdzie za tym powrót do porządku w także na poziomie biologicznej i fizjologicznej natury człowieka, gdyż ze wzmocnieniem rozumu wzmocni się umiejętność rozeznania prawd naturalnych. Rozum oglądający Bożą prawdę, nieskrępowany obowiązkiem zatrzymywania się przed absurdem kompromisów z kłamstwem, umocni ludzką naturę. Umocni też nadprzyrodzone dary w ludziach poświęconych służbie Bożej. To dodatkowo Kościołowi pomoże w samooczyszczeniu z aberracji cielesnej natury.

Ciało jest obrazem duszy, jak widzialne znaki sakramentów są znakiem niewidzialnej a działającej zbawczo Bożej łaski. Najwyższą władzą duszy człowieka jest rozum.  Niszcząc rozumność osądu, niszczy się ludzką naturę, co widać dziś bardzo wyraźnie.

Sodomia to tylko owoc i świadectwo w ciele tego, co zostało zniszczone w duchu.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: